1/04/2015

Blank Space.

Witam serdecznie w Nowym Roku 2015!

Jak zawsze moje plany prowadzenia bloga wyglądały typowo, mówię i nie robię, niestety. (W życiu jak mówię to robię, rzadko kiedy jest tak jak z pisaniem postów. No ale nevermind.)

Wracając do obietnic postów i tego wszystkiego:
1. Posty świąteczne nie wypaliły bo...zapomniałam o tym i nie zrobiłam wystarczająco dużo zdjęć ani wszystkiego co mi było potrzebne, bo przypomniałam sobie o całym planie po świętach. No ale pamięć bywa zawodna.
2. Post z meczu. Zdjęć jak nie było tak nie ma tak samo posta. Zastanawiam się w ogóle czy pisać oddzielnie o tym. Chyba wybiorę opcję krótkiego opisu w czymś takim jak 'Podsumowanie 2014 roku', które pojawi się prawdopodobnie w poniedziałek/wtorek kiedy będę leżeć w łóżku po studniówce....
3. Post ze studniówki. Jestem już po studniówce, post postanie jak dostanę resztę zdjęć, część już mam więc powinno to pójść szybko. Oby.



Tyle z moich zaległości, skleroza i lenistwo to nie dobra para, ale musicie mi to wybaczyć! A teraz przejdźmy do tego co chcę dzisiaj napisać.

Zaczynamy 2015 rok. Nowy Rok, nowe życie, nowy czas, nowe..... wszystko? Możliwe.
Zwykle, żeby coś zrobić/zacząć czekałam na początek tygodnia/miesiąca/roku, żeby to było takie 'od początku'. Ale ostatnio oglądam dużo YouTube'a i trafiłam na sporo filmików o motywacji, odkładaniu na później i takich różnych rzeczach. I w sumie doszłam do wniosku, że mają rację. Jeśli chcesz coś zmienić to staraj się to zrobić od razu. Nie od jutra, od poniedziałku czy od nowego roku. Teraz. Akurat w tej chwili jesteśmy w takiej sytuacji, że jest początek roku więc większość ludzi wymyśla sobie postanowienia noworoczne. I nie jest to złe, byleby tego się trzymać i nie wymyślić rzeczy abstrakcyjnych. Bo to nie ma sensu. I jeśli już sobie coś postanowimy to to zróbmy!

Mam kilka rzeczy, które w tym roku chcę zmienić/wprowadzić, żeby było lepiej niż w 2014. Po pierwsze więcej pozytywnego myślenia, bo po co szukać złych rzeczy, skoro coś dobrego zawsze się zdarza. Nie zawsze każda sytuacja jest bez plusów. Trzeba ich szukać codziennie. Zwykle to małe rzeczy takie jak uśmiech drugiej osoby, rozmowa z kimś czy nawet to, że świeci słońce. Szukajmy pozytywów, bo nie warto się smucić a na pewno nie przez długi czas. Kolejna rzecz to ograniczyć myślenie. Najgorsza rzecz ze wszystkiego to rozpatrywanie co robimy, co inni zrobili, jak, po co. Czy warto? Po ostatnim roku dochodzę do wniosku, że chyba nie. Zbytnie myślenie o wszystkim potrafi być przytłaczające. Dochodzimy nagle do wniosków: 'po co to robić skoro i tak jest źle', 'gdybym tego nie zrobił/a to może byłoby inaczej' albo 'jeśli będzie tak to będzie lepiej a jeśli tego nie zrobię to jak będzie?'. Czy to ma sens? Nie lepiej działać i robić to co w tym momencie uważamy za słuszne i mieć z tego radość? Dla mnie lepiej. A wszystko co nie wyjdzie nam na dobre to nas wzmocni. Bo w końcu człowiek uczy się na własnych błędach. Wracanie do przeszłości, myślenie o tym co jeśli by było inaczej, rozdrapywanie ran. Prawda, czasem wszystko samo wraca, ale po co się nad tym użalać i smucić? Było minęło a życie toczy się dalej. Nie będzie czekało aż się uspokoimy. Jedyne to zebrać się samemu (albo pozwolić komuś, żeby nas ogarnął. Dobrze mieć takich ludzi, pozdrawiam, kocham i dziękuję), czasem nawet wypłakać to raz a porządnie i iść przed siebie. Bo życie codziennie ma dla nas wiele nowych niespodzianek.

Taki mały post wyszedł, napisałam to co chciałam tu zostawić w pierwszym poście w tym roku. Dzięki za czytanie i mam nadzieję do kolejnego ;*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz