7/30/2014

Work Hard.

Witam serdecznie po kolejnej prawie miesięcznej przerwie.

Miało być regularnie, ciekawie, ze zdjęciami a wyszło jak zawsze - brak postów. Myślę, że to wynikło to z faktu, że pierwszy miesiąc upragnionych wakacji nie był spokojny i miałam bardzo dużo rzeczy na głowie, co skutkuje brakiem postów, czasu dla innych i dla siebie.



Czasami przychodzą takie dni, że człowiek ma ochotę zostawić wszystko i wszystkich, uciec jak najdalej. Takim okresem był dla mnie praktycznie cały lipiec. Po Wrocławiu było kilka dobrych dni, gdzie spotykałam się ze znajomymi, spędzałam czas wychodząc z domu. Było tak jak powinno być w wakacje. Ale później przyszedł czas, kiedy praktycznie nie wychodziłam z łóżka. Wiele zawodów, wiele niedopowiedzeń i pogoda, która nie rozpieszczała to tylko część elementów tej chorej układanki. Niestety, sytuacje, które się piętrzyły tylko dobijały. Nie było siły, żeby  porozmawiać czy zobaczyć się z kimkolwiek a nawet po prostu wstać z łóżka a co dopiero pisać posty na bloga, których de facto dużo ludzi prawdopodobnie nie czyta. Ale to szczegół, bo i tak lubię tu być i mieć świadomość, że piszę nawet dla dwóch osób. No a wracając, nie pisałam tutaj nic bo kto chce czytać smutne, nie wnoszące żadnych dobrych emocji posty? Myślę, że nikt. Co prawda miał być to blog o lekkim charakterze pamiętnika, gdzie wyrzucałabym z siebie wszystkie emocje, ale nie wiem dlaczego chyba nie potrafię się do końca otworzyć. Potrafię mówić o tym co się u mnie dzieje ale istnieje granica, którą przekraczam tylko w rozmowach z osobami, które wiedzą o rzeczach często najcięższych do zniesienia dla mnie samej. I nie powiem tutaj ani o tych rzeczach, ani nie zdradzę kim są te osoby. Myślę, że one doskonale o tym wiedzą i są świadome jak są ważne dla mnie. Wiem, że to czytacie dlatego dziękuję za wszystko, że jesteście i wytrzymujecie ze mną i wysłuchujecie nawet kiedy to głupie. ;*

No ale teraz czas na coś innego. Zaczyna się nowy miesiąc i napiszę znowu, że zaczynam próbować pisać regularnie. Tak, tak, mówię to ciągle. Ale tym razem naprawdę mam troszkę większą motywację od siebie, pomysł na coś większego z mojego maleństwa, którym jest blog więc chcę spróbować zrealizować to co sobie wymyśliłam. Ale aby to wszystko się zaczęło potrzebuję czytelników, bo blog bez nich jest niczym. Dlatego proszę bardzo wszystkich, którzy tutaj się pojawiają o pozostawianie komentarzy, jakąś pomoc w rozreklamowaniu mojej strony czy czymkolwiek co da mi pewność, że jest ktoś, ktokolwiek kto chce to czytać. Poza tym nie chcę mieć pustego bloga, gdzie posty pojawiają się raz na milion lat. Mam bardzo dużo pomysłów, ale mniej możliwości do ich realizacji. Teraz jednak mam już w planie kilka postów, są na razie na etapie pomysłu i planowania ich stworzenia, ale mam wielką nadzieję, że wyjdą tak jak chcę. Zdradzę Wam, że jednym z nich jest post, w którym będzie relacja z wyjazdu na mecz Realu Madryt do Warszawy co jest moim prezentem osiemnastkowym a jednocześnie spełnieniem jednego z moich marzeń. Ale to dopiero 16 sierpnia więc jeszcze jest trochę czasu więc mam nadzieję, że ten post będzie taki jak chcę. Co do reszty pomysłów to wszystkie muszą się gdzieś znaleźć zanim wypadną mi z głowy. Od małego jestem zwolenniczką wszelkiego rodzaju notesów, kalendarzy, zeszytów z notatkami, przepiśników, karteczek samoprzylepnych, planów imprez, wszelkiego rodzaju list i różnych innych głupot. I tak też stało się tym razem - powstał zeszyt planów aidaniki. Może się to wydawać dziwne, ale ja kiedy mam ten zeszyt w rękach, zapisuję tam pomysły, plany outfitów, zdjęć czy tego co napiszę cieszę się jak małe dziecko. Daje mi to taką energię, że mam ochotę od razu zrealizować wszystko co mam w głowie. Mam ogromną nadzieję, że dzięki niemu będzie mi tylko łatwiej osiągnąć mój cel związany z tym co chcę tutaj zrobić.

Tak więc zaczynamy po raz kolejny, ale trzeba próbować. Kolejny post, tym razem z nowościami, będzie od razu kiedy dostanę przesyłkę, więc do zobaczenia niebawem! ;*


https://www.facebook.com/pages/aidanikaa/192401707548329

4 komentarze:

  1. Anonimowy22:20

    Ja czytam zawsze, od początku, ale nigdy nie komentowałam ;d Czekam na te posty, które planujesz i zazdroszczę bardzo meczu Realu, ale no cóż, kiedyś i ja spełnię to marzenie :) Bardzo jestem ciekawa tych następnych postów i obiecuję, że przeczytam i skomentuję każdy, bo jako jedna z nielicznych piszesz długie i ciekawe posty :)
    PS. Fajnie by było jakbyś dodawała większe zdjęcia :)
    /m.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda za Realem nie przepadam ale Twój blog zapowiada się ciekawie i myślę, że będę tutaj częstym gościem :)
    Tymczasem zapraszam również do siebie : http://chasingshad0ws3.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Blans23:03

    ''Od małego jestem zwolenniczką wszelkiego rodzaju notesów, kalendarzy, zeszytów z notatkami, przepiśników, karteczek samoprzylepnych, planów imprez, wszelkiego rodzaju list i różnych innych głupot.'' - Haha, to tak jak ja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam pudełko, w którym było chyba z 30 notesów praktycznie nie zapisanych, miliony kartek, zeszytów i planów wszystkiego co się dało.... :D A teraz już mniej ale nadal trzyma :D

      Usuń