5/26/2014

Good Place.

Cześć.

Na początku chciałam przeprosić za nieobecność. Ostatnio dużo się działo, wszystko to jedna wielka sinusoida ale mam nadzieję, że pomału zacznie się stabilizować. Następnie podziękować za komentarze. Bo to mnie motywuje, a kiedy wiem kto je pisze i nie są to jakieś przypadkowe osoby, tylko Ci, którzy ze mną potrafią wytrzymać i wiele wiedzą to jest to bardzo miłe. Ale zależy mi też na komentarzach osób, które mnie nie znają tak dobrze jak niektórzy komentujący. Bo pisząc tutaj raczej  potrzebna jest mi opinia z zewnątrz bo to zawsze jest co innego. I liczę na szczerość. Bo same pochwały są pozytywne, ale nie każdy może się z tym zgadzać, dlatego jakkolwiek to zabrzmi hejty też są mile widziane. I dziękuję za każdy komentarz i proszę o zostawianie ich, bo to dla mnie naprawdę ważne :)



No i czytając komentarze pod ostatnim postem poczułam się docenionym autorem (dzięki głupolu, wcale o to nie prosiłam, mało ambitnie! :D ), ale wyszedł jeszcze pomysł na posta o mnie, bo faktycznie, jeśli ktoś mnie nie zna, ani nie czytał mojego aska, gdzie cokolwiek o sobie mówiłam może wiedzieć prawe nic. Ale jest mały problem, bo ja nie cierpię opowiadać o sobie tak po prostu. Owszem, kiedy mam jakieś pytania, wyznaczniki, cokolwiek to coś napiszę/powiem. Ale kiedy dostaję coś w stylu: 'powiedz coś o sobie' albo 'opisz siebie' to jest dla mnie straszne i nigdy nie umiem powiedzieć czegoś sensownego, co by mnie satysfakcjonowało. Dlatego mam małą prośbę. Naprawdę chcę stworzyć taki post, bo to by może rozjaśniło kilka rzeczy o których pisałam, a pomogło w zrozumieniu przyszłych postów. Dlatego proszę, piszcie jakieś pytania, co chcielibyście wiedzieć, o czym mam napisać. Może być w komentarzach, na asku czy gdziekolwiek. Linki macie na górze z prawej strony, więc myślę, że to nie jest takie trudne a mi bardzo pomoże w stworzeniu takiej notki. :)

Od początku tego bloga chciałam tutaj opowiadać o pozytywach, o tym, że jest dobrze. Zwykle mi to jakoś bardzo nie wychodziło, ale myślę, że teraz mimo wszystko post wyjdzie pozytywny. Kolejny raz jestem w takim miejscu życia, gdzie nie dzieje się nic takiego co niszczyłoby jakiś spokój, chociaż dzieje się wiele rzeczy a mimo wszystko jest bardzo pozytywnie. Pogoda po kilkudniowym dobijaniu deszczem w końcu jest jaka powinna, od kilku dni rano wita nas słoneczko więc wszystko od razu jest przyjemniej zacząć dzień. Co prawda ostatni czas niestety nie mogę za często wychodzić, bo chcę się wyleczyć, ale i tak dzięki pogodzie za oknem jestem zadowolona z większości rzeczy i zapominam o tych niepotrzebnych. No a to tylko pomaga mi w końcu odpocząć. Jest z kim pogadać, niektórzy zaskakują i pozytywnie ale też czasem negatywnie, jednak tych pierwszych jest więcej. Wiele znajomości zmieniło swój wymiar i kolejne osoby pokazały, że jednak nie jest tak źle jak uważałam. Zaczęłam zauważać, że może faktycznie sama tworzyłam coś, co niszczyło mi pozytywną kreację tego co mnie otacza i tego jak ludzie zachowują się w stosunku do mnie. Przez uświadomienie sobie tego zmieniłam trochę nastawienie i od razu widać tego efekty w tym jak się czuję. Mimo kilku nie najlepszych niespodzianek od zdrowia i ludzi jest bardzo pozytywnie. Kolejne rzeczy się wyjaśniły, z innymi się pogodziłam. Bo są sprawy na które nie mamy wpływu i albo będziemy się nimi męczyć do końca życia albo po prostu odpuścimy i damy im żyć własnym życiem, tak by nie ingerowały w nasze. Kiedy już tak zrobimy to najdziemy się prawdopodobnie w punkcie, w którym ja jestem obecnie. Punkcie, gdzie mimo tego, że nie jest idealnie, może nie jest do końca jak chcemy to są pozytywy otaczające nas, musimy tylko chcieć je dostrzec i nie dać się przyćmić.

Inną rzeczą, która sprawiła, że mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa to La Decima Realu Madryt. Po 12 latach czekania w końcu mamy to. Znów jesteśmy najlepszym klubem Europy. Cała praca jaką wszyscy włożyli w stworzenie tej drużyny ma swój najbardziej wyczekiwany efekt. Od początku sezonu czułam coś dziwnego, nie potrafiłam oglądać meczy Realu bo brakowało mi najważniejszego dla mnie pierwiastka, którym od początku mojej przygody z RM był Callejon. Wiedziałam, że to będzie sezon inny niż poprzednie, który przyniesie coś nowego . Tak też się stało. Nowi zawodnicy, nowy trener, nowe pomysły i to co najważniejsze dla wszystkich- nowe trofea. Po zdobyciu Pucharu Króla emocje jeszcze nie były tak ogromne. Wszystko przyszło z finałem Ligi Mistrzów. Czekanie na ten dzień, stres przy oglądaniu, momenty ogromnego smutku i wielkiej radości w czasie meczu a jeszcze bardziej to co działo się po nim- łzy szczęścia, uczucie nieogarnionej radości, dumy z piłkarzy, to, że czuło się jedność wszystkich Madridistów w tym momencie to coś nie do opisania. Był to moment w którym tak naprawdę uświadomiłam sobie czym jest dla mnie piłka nożna i jak ważnym elementem jest w moim życiu. I cieszę się strasznie, że pokochałam ten sport, bo dostałam dużo dzięki niemu.

Tyle o szczęściu. Nie napisałam dużo, ale może to i lepiej. Jest dobrze, znów mogę powiedzieć, że tak jest. Warto było czekać, bo wtedy doceniamy coś bardziej. I mimo niepowodzeń, konfliktów i innych rzeczy, które stają nam na drodze do szczęścia musimy wierzyć w siebie, szukać pozytywów i pokonywać przeszkody. Brzmi jak z książek psychologów, ale jest prawdziwe. Tradycyjnie czekam na komentarze, opinie i mam nadzieję, że niedługo napiszę znów. A na koniec Madryt i nowa piosenka, która już znaczy dla mnie bardzo dużo. HM! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz